DWA ULUBIONE KREMY W CODZIENNEJ PIELĘGNACJI TWARZY+KRÓTKA OPINIA O PRÓBKACH OD FIRMY GARNIER.

Cześć wam! ;) 
Dziś nie o kolorówce, a o dwóch kremach, które stosuje w swojej codziennej pielęgnacji twarzy. Kiedyś w ogóle nie przywiązywałam wagi do pielęgnacji mojej twarzy, była to dla mnie zwyczajna strata czasu - przyznaje bez bicia. Jednak odkąd nabawiłam się przez własną głupotę gronkowca złocistego, bardzo dbam o swoją cerę, Oczyszczam twarz regularnie peelingami, pastami, stosuje wszelkie kremy, żele, toniki. 

Ale dziś nie będę aż tak bardzo obszernie mówiła o swojej pielęgnacji twarzy, ale myślę, że na dniach powstanie o tym post w którym opisze cały mój codzienny rytuał. 

A więc dziś o kremach firmy Ziaja. Jeden to krem do twarzy, drugi pod oczy. 




Krem do twarzy nawilżający i matujący.

Krem ma zapewnić nawilżenie, redukcję sebum i ma pomóc w walce z zaskórnikami. Skuszona tymi wszystkim obietnicami wpadł w moje ręce. 



Krem znajduje się w standardowym zakręcanym pudełeczku, małe i praktyczne. 

Krem jest przeznaczony do cery tłustej i mieszanej, moja raczej należy do mieszanej a momentami do suchej jak wiór. 
Krem stosuje codziennie pod makijaż. Zacznę od jego świetniej konsystencji - krem jest określony jako półtłusty, jego konsystencja nie jest lejąca, tylko całkiem zbita i to plus, bo nie lubię gdy kosmetyki wręcz przeciekają przez palce. 



Krem mimo swojej dość dobrze zbitej konsystencji, jest bardzo lekki i w ekspresowym tempie się wchłania - co jest dużym plusem, bo rano nie mam zbytnio czasu, a i nie lubię gdy krem wolno się wchłania i jest bardzo lepki. Dodatkowo jest niesamowicie wydajny.

Krem faktycznie bardzo subtelnie matuje, ale nie wysusza skóry na wiór jak u mnie było z większością kremów matujących. 
I faktycznie nie zapycha porów, a zaskórników mam coraz mniej - ale bardziej jak krem, myślę, ze przyczyniły się domowe i sprawdzone sposoby, ale krem wspomaga efekt.
Nałożony na niego podkład wygląda naprawdę świetnie, a dzięki redukcji sebum nie świece się tak szybko na twarzy i nie ściera się w ekspresowym tempie. 

Dodatkowym plusem jest jego świetny zapach, zawsze myślałam, że nie przywiązuje do zapachu aż tak dużej uwagi, ale ostatnio mi się zmieniło. 

Ogólnie na obecną chwilę jest to mój ulubieniec codzienny, który spełnia wszystkie moje oczekiwania. 
Matuje, nie wysusza, redukcja sebum jest, nie zapycha, nie jest lepki, szybko się wchłania, świetnie się sprawdza jako baza pod makijaż, czego chcieć więcej?

Ach no i jeszcze dodam, że jego cena to około 10 zł, a krem jest naprawdę świetny, nie zauważyłam nawet jednego minusu, więc krem zostaje ze mną na stałe - to jest pewniak! :) 

Krem pod oczy z bławatkiem. 


Krem ma za zadanie rozjaśniać cienie pod oczami, z racji, że mam je bardzo duże skusiłam się na jego kupno.

Konsystencja nie jest rzadka, ale bardzo przyjemna, w ogóle się nie lepi. Troszkę wolniej się wchłania od kremu do twarzy, ale nie jest źle. 

Kremu używam od około miesiąca, regularnie 2 razy dziennie - rano i wieczorem i zauważyłam efekty, nie są nie wiadomo jak spektakularne, ale dla mnie to i tak postęp! Nawet odłożyłam korektor w kąt, którego używałam do maskowania cieni. 


Jednak najbardziej w tym kremie odpowiada mi to, jak świetnie dba o moje powieki i skórę pod oczami -  zawsze mam ją tam bardzo wysuszoną, odkąd używam kremu  powieki są wystarczająco nawilżone.
Fajne jest to, że zawsze gdy wstaje zaspana i ledwo patrze na oczy, nakładam krem i mam wrażenie jak coraz bardziej mi się otwierają i zaczynam mieć fajne zdrowe i promienne spojrzenie, czego wcześniej nie było. 

Odkąd go używam zauważyłam też, że moje "zmarszczki mimiczne" o ile można tak to nazwać, delikatnie się wygładziły, fakt - faktem, w tym wieku to chyba nawet nie można nazwać zmarszczkami. :D 

Ogólnie bardzo polecam, myślę, że przy regularnym stosowaniu i dłuższym efekty będą jeszcze lepsze, aż żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia porównawczego :( 

A no i krem jest bardzo tani ja zapłaciłam 5 czy 6 zł, a jest na tyle wydajny, że myślę, że przy stosowaniu 2 razy dziennie jeszcze długo mi posłuży. 
Na pewno kupię jeszcze jakiś krem, albo żel pod oczy właśnie z ziaji.

No i na koniec miałam dodać kilka słów o próbkach, które dostałam od firmy Garnier. Na zdjęciu została już tylko jedna saszetka, resztę zużyłam. 


Przyznam, ze pierwsza aplikacja była tragiczna! Twarz mnie piekła i szybciej to zmyłam niż nałożyłam. Ale dałam kolejne szanse i pozytywne zaskoczenie! 

Jako żel myjący - sprawdza się bardzo słabo. 

Za to jako peeling świetnie! Fajnie oczyszcza skórę, a dodatkowo niesamowicie ją odświeża - gdy go aplikujemy jest fajne uczucie takiego jakby chłodzenia. 

Jako maseczka też sprawdza się całkiem fajnie - zarówno po zastosowaniu jako peeling jak i maseczka twarz pozostaje niesamowicie wygładzona. 

Na pewno zakupię pełnowymiarowy ten produkt. I jak na razie mogę go spokojnie polecić i może tak jak ja nie zniechęcajcie się na starcie! :) 

Dobranoc wam! :) 

3 komentarze:

  1. Nie miałam żadnego z tych kremów. Fajny blog, szkoda, że nie masz gadżetu obserwowanych, bo bym dodała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie wcześniej nie pomyślałam, żeby dodać ten gadżet - ale już jest ;)

      Usuń

Nie mam żadnych talentów, prócz namiętnej ciekawości - A. Einstein

Zawsze odwiedzam swoich komentujących i obserwujących, nie musisz zostawiać linków, z pewnością do Ciebie trafię! :)

Dziękuję za wszystkie komentarze, obserwację - to naprawdę wiele dla mnie znaczy :)

TOP