Recenzja kosmetyków mineralnych od Annabelle Minerals - rozczarowanie?

Witam was! 
Było pierwsze wrażenie, swatche, a teraz czas na ostateczną recenzję, jeśli ktoś nie czytał pierwszego postu to zapraszam (klik). Nie będę się zbytnio rozpisywać tylko podam konkrety. 
  


Zacznę od podkładu mineralnego, który miałam w odcieniu sunny light i przyznaję dla mnie ta gama kolorystyczna jest wręcz idealna! Ale co do samego działania podkładu to jestem rozczarowana.. Dodam jeszcze, że jego aplikacja była dla mnie bardzo wygodna (na sucho). Podkład mam w wersji matującej no i niestety nie matuje. Ale za to perfekcyjnie podkreśla wszystkie suche skórki o których ja istnieniu nawet nie widziałam.. Krycie raczej średnie.. Z trwałością też kiepsko, na pewno nie jest to podkład do warunków ekstremalnych. Moja cera w trakcie jego używania zapychała się tak samo jak i wcześniej więc i tu plusa nie przyznaję. Zamiast poprawy mam wrażenie, że podkład wysuszał moją cerę.  Podsumowując, szkoda... Odcień idealny, sposób aplikacji również, tylko, że podkład już nie..


Ale żeby nie było goryczy rozczarowania to powiem o świetnych różach! :) 
Z nich jestem na prawdę zadowolona i nie sadziłam, że aż tak się do nich przekonam! Mają naprawdę świetną pigmentacje i z łatwością je się aplikuję. Dodatkowo są naprawdę trwałe! Wytrzymują calutki dzień. Szczerze? Wszystkie róże przypadły mi do gusty z małym wyjątkiem jakim jest honey - choć wiązałam z nim największe nadzieję to okazał się jakiś taki dziwny.. 
Ulubieńcami za to jest odcień sunrise, który z dodatkiem rozświetlacza od my secret tworzą najlepszy duet! A teraz zaskoczenie! Choć myślałam że odcień romantic nie będzie dla mnie, bo jest chłodny i bardzo jasny, a ja ciepła i w sumie teraz to dość blada, to okazał się rewelacyjny! Można nim wyczarować naprawdę baaardzo subtelny efekt rumieńców, dziewczęcy i nie przesadzony. Jedynym minusem tych róży, ze nie mają żadnych drobinek,a ja je uwielbiam - ale trochę rozświetlacza i jest super! :) 



Czy kosmetyki są rozczarowaniem? Podkład tak, ale za to róże to mój hit i na pewno kupię je w pełnowymiarowym wydaniu! :) 

Chyba jednak to nie był taki krótki post jak zamierzałam, ale to nic. 
Przy okazji nie wiem co się dzieje i czy to wina blogspota, ale zdjęcia kiedy obrabiam są w fenomenalnej jakości, kiedy tylko wstawię na bloga - tragedia... Tym bardziej, że stawiam w pełnej rozdzielczości z nadzieją, że będą one jak najlepsze... Ale cóż. 

Co u was słychać? Ja właśnie dziś z moim skarbem obchodzimy pierwszą  rocznicę więc jestem bardzo szczęśliwa! Pozdrawiam! :) 


15 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że dla mnie takie podkłady byłyby po prostu zbyt mało kryjące. Niestety nie mam cery idealnej i najlepiej czuję się jednak w nieco mocniejszym kryciu. Róży póki co mam pod dostatkiem, więc póki jakiegoś nie skończę nie mam co się rozglądać za innymi, choćby najlepszymi ;)
    Pozdrawiam serdecznie, Megly (megly.pl)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mimo, że moja cera ujdzie w tłumie, to wole mocno kryjące podkłady, po prostu lepiej się w nich czuje :) Oj ja tak samo, narazie zrobiłam pauzę z kupowaniem kolejnych. Pozdrawiam :*

      Usuń
  2. A tyle pozytywów można o nich przeczytać... Dobrze, że chociaż róże się sprawdziły. W sumie normalne, że jedne kosmetyki się u nas sprawdzają a inne nie.
    Gratuluję rocznicy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba się właśnie za dużo się naczytałam pozytywów, bo tym bardziej się rozczarowałam... Dokładnie tak! :)
      Dziękuję :*

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze tych mineralnych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam jeszcze tych kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam nigdy róży mineralnych :)

    OdpowiedzUsuń
  6. sama czekam na testowanie kosmetyków mineralnych, dlatego nie chce się wypowiadać teraz mam nadzieję że się nie zawiodę.
    dyed-blonde.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłego testowania, ma nadzieję, że się sprawdzą ;)

      Usuń
  7. Nie używam żadnych kosmetyków kryjących, bo po prostu stawiam na naturalność.
    Szkoda, że podkład się nie sprawdził, a tak dobrze się zapowiadał z doborem kolorów :/
    Życzę więcej rocznic z chłopakiem!

    Pozdrawiam,
    http://my-little-world-olimpia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajnie, ja bez podkładu wyjść mogę, ale lepiej czuję się z nim ;)
      Dziękuję! :*

      Usuń
  8. Nie miałam kosmetyków Annabelle, ale od kilku lat używam niemal tylko mineralnej kolorówki. Mineralne podkłady mogą podkreślać suche skórki, dlatego trzeba dobrze nawilżyć skórę i często robić peelingów. Ale też skórki są bardziej podkreślone przy grubszej warstwie podkładu. Lepiej jest nakładać kolejno kilka cienkich.

    I jeszcze jest trick, który trochę pomaga - zwilżyć twarz wodą termalną albo hydrolatem (albo zwykłą wodą, jak ich nie ma) w sprawy albo na waciku. Wtedy minerały ładnie się "wtapiają".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawilżałam skórę, robiłam peelingi, warstwę podkładu zawsze nakładam jedną cienką. Nie próbowałam jedynie z wodą termalną. Ale cóż, cieszę się, że sprawdziły się u mnie róże! :)

      Usuń
  9. Nie miałam jeszcze styczności z kosmetykami mineralnymi:)

    OdpowiedzUsuń

Nie mam żadnych talentów, prócz namiętnej ciekawości - A. Einstein

Zawsze odwiedzam swoich komentujących i obserwujących, nie musisz zostawiać linków, z pewnością do Ciebie trafię! :)

Dziękuję za wszystkie komentarze, obserwację - to naprawdę wiele dla mnie znaczy :)

TOP