Malowane akwarelą - Mały Książę

Czeeeść i hej! Dziś nie o kosmetykach i paznokciach,a o mojej pasji do malowania akwarelami! Jak ktoś jest ze mną dłużej to wie, że nie stawiam sobie ograniczeń i lubię próbować nowych rzeczy. Jedne zostają ze mną na stałe, inne nie. Zazwyczaj maluje listki, kaktusy, roślinki - krótko mówiąc proste kształty. Dziś jednak postanowiłam narysować postać z książki, która wiele dla mnie znaczy. Chętnych zapraszam do dalszego czytania :) 


Mały książę! To książka do której wracałam niejednokrotnie (i nadal wracam!). Kocham ją za prostotę, szczerość i za to, że z wiekiem ma dla mnie coraz większe znaczenie. Książka uczy jak kochać, szanować i czuć. Za każdy razem odkrywam w niej coś nowego i wspaniałego! 


Swoje uczucia i miłość do tej książki przelałam po prostu na papier. Kocham akwarele, za te "plamy", cieniowania, możliwość stopniowania nasycenia.. Nadają taki charakter rysunkowi, że nawet najprostszy kaktus wygląda świetnie. Te 3 są jednak wyjątkowe - bo pokazują sceny, które mnie w tej książce urzekły, a patrząc na rysunki w głowie mam te cytaty : 

"Jesteście piękne, lecz próżne – powiedział im jeszcze. Nie można dla was poświęcić życia. Oczywiście moja róża wydawałaby się zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma większe znaczenie niż wy wszystkie razem, ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ ją właśnie osłaniałem. Ponieważ właśnie dla jej bezpieczeństwa zabijałem gąsienice (z wyjątkiem dwóch czy trzech, z których chciałem mieć motyle). Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, a czasem jej milczenia. Ponieważ… jest moją różą"


"Gdy ktoś kocha różę, której jedyny okaz znajduje się na jednej z milionów gwiazd, wystarczy mu na nie spojrzeć, aby być szczęśliwym. Mówi sobie: Na którejś z nich jest moja róża…"


"Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś."


Nie sądziłam, że wyjdzie z tego tak luźny post, mimo zamysłu w głowie jak chcę żeby to wyglądało, będzie to wyglądać tak jak to czuję - nawet jeśli nie byłoby to idealne. 

Wracając. Malowanie akwarelami dodatkowo niesamowicie odpręża - naprawdę nie trzeba mieć talentu żeby rysować proste kształty. Wszystkiego da się nauczyć. Mieszanie kolorów, dodawanie wody, patrzenie jak farba rozpływa się po papierze, jak tworzy niepowtarzalne kształty, cienie.. 
I nie trzeba do tego ani dużo wysiłku i pieniędzy. Ja swoje akwarele kupiłam w Kauflandzie za 10 zł i za 10 zł, czasem mam kilka godzin czystego relaksu! 
Wiecie jakie to fajne uczucie, gdy budzicie się rano patrzycie na ścianę, a tam rysunki, które darzycie wielkim sentymentem? 

Hm... Jak tak teraz czytam to wyszło takie masło maślane. Chyba mi wybaczycie? Dopiero wczuwam się w pisanie, tak dawno tego nie robiłam, że za dużo myśli mam w głowie i właśnie wychodzi taki misz masz :) 

Co ja mogę teraz napisać, jak nie to, że zachęcam do spróbowania swoich sił w malowaniu akwarelą - nawet kilku plamek i one potrafią być magiczne. A przede wszystkim do przeczytania książki "Mały Książę". 

Chcecie na blogu widzieć takie luźne przemyślenia i co czasem tworzę? :)




3 komentarze:

  1. Ale ciekawa pasja! :) Jeśli chodzi o artystyczne kwestie, to śpiewanie, taniec, aktorstwo - jak najbardziej, ale jestem totalnym beztalenciem plastycznym. Może jednak warto spróbowac, wygląda to rewelacyjnie :)

    buziaki!
    teddyandcrumb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również specjalnych zdolności nie mam :D Ale jest to bardzo relaksujące :)

      Usuń

Nie mam żadnych talentów, prócz namiętnej ciekawości - A. Einstein

Zawsze odwiedzam swoich komentujących i obserwujących, nie musisz zostawiać linków, z pewnością do Ciebie trafię! :)

Dziękuję za wszystkie komentarze, obserwację - to naprawdę wiele dla mnie znaczy :)

TOP