Zapchane mieszki włosowe - jak sobie z tym poradzić?


Hej!
Przez weekend dostałam od was około 60 wiadomości z pytaniem jak poradzić sobie z zapchanymi mieszkami włosowymi. Jeśli której z was jeszcze nie odpisałam, to wybaczcie,  ale doba jest za krótka w tym przypadku :) Ale w końcu zapraszam was na wyczekiwany post!


Na początek oczywiście polecam przejście się do trychologa,  aby mieć pewność, że ten problem dotyczy nas, oraz do lekarza rodzinnego w celu wykonania choćby podstawowych badań. Lepiej wiedzieć z czym mamy do czynienia.  Ja dziś napisze jak poradzić sobie z zapchanymi mieszkami włosów,  jeśli którąś z was to pocieszy to również mam problemy z hormonami, które wiadomo,  też swoje zrobiły. 

Ale do rzeczy :) Jeśli wasze pielęgnacja składała się z szamponu i czasem maski,  to przed wami trochę więcej pracy :) W tym poście nie będę pisać jakie maseczki stosuje, to znajdzie się akurat w poście o mojej pielęgnacji włosów:)

A więc przede wszystkim rezygnujemy z mycia włosów szamponem ze silikonami, a jeśli któraś z was myje odżywka (nawet jeśli nie ma silikonów, a ma środki mające) polecam mimo to odstawić.  
A więc czym myć głowę w tym okresie?  Pamiętajcie, że to nie jest recepta z którą idziecie do rossmanna i kupujecie wszystko jak leci,  ja opisuję tylko jak ja sobie z tym poradziłam :)
Szampony do stosowania codziennie :
- petal fresh, mimo delikatnego składu fajnie się pieni i odpowiednio domywa skóre głowy,  sprawdzi się przy metodzie kubeczkowej.  Rodzaj wybierzcie pod siebie,  ja używałam aloes i winogrona, oraz ten do włosów farbowanych, oba bardzo fajne :) 
- alterra ja akurat tutaj jestem wierna wersji z kofeiną,  w sumie jest to mój pierwszy szampon od kiedy zaczęłam świadomie dbać o włosy. 
- cien dla dzieci z Lidla, dla mnie on nie ma sobie równych.  
- oraz domowy sposób, mycie mąką żytnią.  Najlepiej sprawdzi się do tego typ 500-700, ja jednak używałam 1000 i było okej, tylko trochę zajmowało płukanie.  I szczerze powiem,  że to właśnie ta opcja w tym okresie najlepiej mi się sprawdziła.  Mój sposób na taki domowy szampon to był napar z szałwii, mięty,  skrzypu i pokrzywy,  do tego dodawałam mąkę na oko,  aż do uzyskania zadowalającej mnie konsystencji (mi osobiście bardziej odpowiadała lekko lejąca) 
Alternatywy 
-babydream 
-płyn do higieny intymnej facelle 
Jak coś jeszcze przetestuję to oczywiście będzie na bieżąco dopisywane. 



Szampony do stosowania raz w tygodniu, czyli tzw.  "rypacze " mają mocniejsze składniki mające, ale nie posiadają silikonów. 
-eve nature czarna rzepa w tej kwestii pozostaje wierna jednemu szamponowi, który sprawdza się idealnie.  Świetnie domywa,  ale nie robi z moich włosów siana,  a skalp reaguje bardzo dobrze jak na tak mocny szampon.  
Zamienników wam nie podam,  bo to jedyny szampon,  który się u mnie sprawdził. 

Najważniejszą kwestią przy tym problemie będzie regularne peelingowanie skóry głowy i tutaj mam wam co polecać, bo to właśnie ich najwięcej testowałam. 
-peeling dsd wiem,  że do najtańszych nie należy,  ja sama nie zainwestowalam w pełne opakowanie,  a jedynie dostałam próbki od trychologa,  ale uwierzcie mi, że po pierwszym użyciu czułam i widziałam ogromną różnice.  Skóra była  porządnie oczyszczona,  a moje włosy idealnie odbite od nasady, błyszczące i wyglądające jak tafla.  Jeśli ktoś może pozwolić sobie na taki wydatek to naprawdę polecam. 
-peeling trychologiczny biovax - testowałam dwie wersje z jagodami acai jak dobrze pamiętam i z czarnuszką i godnym zmiennikiem dsd według mnie jest właśnie ten z czarnuszka.  Uzyskałam ten sam efekt. 
- domowy peeling cukrowy - oczywiście tej metody nie polecam na pierwszy ogień,  a jak już się nauczycie. Cukier jest wyjątkowo mocnym peelingiem, więc jeśli wasza skóra głowy jest mocno wrażliwa to w ogóle bym go odradzała. 
- peeling kawowy - o ile u kogoś nie wywołuje on zwrotów głowy. 
- peeling glinkowy, możecie wybraną glinkę dodać po prostu do szamponu.  
-peeling z pestek czarnej pożeczki i glinki - fajny i prosty peeling, który bardzo dobrze oczyszcza I jest chyba najdelikatniejszy z tych opcji. 

Peelingi na początku stosowałam dwa razy w tygodniu (biovax, dsd, z czarnej porzeczki)  przez około 2 miesiące, dwa razy w miesiącu stosowałam peeling cukrowy bądź cukrowo-kawowy.  Po dwóch miesiącach skórę peelinguje jeden raz w tygodniu. 



Czego nie polecam praktykować/używać
-mycie skóry głowy odżywką
-mycie skóry głowy szamponem ze silikonami 
-olejowanie skóry głowy  
-nakładania serum slikonowego przy nasadzie włosów

Wcierki, które pomogą opanować wypadanie włosów i stymulują wzrost
- lady banafi to wcierka alkoholowa, ale jest niezastąpiona, pomogła mi zahamować wypadnie włosów.  Ja używam jej po każdym myciu i jej nie spłukuję.  Jeśli macie wrażliwy skalp możecie używać jej 20 minut przed myciem głowy, bądź wcale.  Wiadomo, że najlepiej działa kiedy stosujemy ją po umyciu głowy,  jeśli jednak wiecie,  że wasz skale nie toleruje alkoholu najzwyczajniej w świecie należy odpuścić, bo możecie narobić sobie większej biedy. 
- vianek wcierka normalizująca nie jest to wcierka alkoholowa, ale również bardzo mi pomogła. Swoją drogą sprawiła,  że nie muszę myć włosów codziennie,  bo dłużej pozostają świeże.  
- kozieradka - domowy sposób,  ale bardzo skuteczny,  jedyne co to musicie się przyzwyczaić, że pachniecie rosołem,  ale dla tych efektów warto. Działanie jest bardzo zbliżone do lady banafi,  więc dla osób z wrażliwym sklepem może okazać się deską ratunku. 

Wcierki naprzemiennie stosuje 1,5 miesiąca (jedynie kozieradkę od 4) Przez ten czas wypadanie włosów ograniczało się do minimum, a przyrost to dumne 3 CM/1,5miesiąca :)



Polecam również minimum raz w tygodniu masowanie skóry głowy żelem lnianym,  może być właśnie na naparze z tych ziół co przy myciu mąką żytnią.  Jeśli jednak stosujecie lady babci, polecam taki masaż minimum dwa razy w tygodniu,  aby odpowiednio nawilżyć skalp.

Moim ukochanym sposobem "na szybko" kiedy nie miałam czasu na mycie mąką, Wcierki, była po prostu płukanka z tych ziół o których wspomniałam już dwukrotnie.  Oczywiście taka sytuacja zdarzyła się max.  2 raz na miesiąc :) 

Suplementy 
-humavit skrzyp i pokrzywa
-biotebal
-calcium pantothenicum


I to na tyle kochane,  jeśli znajdę jeszcze jakiś sposób, który jest skuteczny z pewnością pojawi się aktualizacja posta.  A tymczasem miłego włosingu! 

9 komentarzy:

  1. Bardzo dobry post, na pewno co nieco wprowadzę u siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo lubię też myć skórę głowy glinkami :) glutka z siemienia uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo Ci dziękuje, ze zechciałas wszystko tak szczegółowo opisać. Będę oczywiście ściągać od Ciebie pielęgnacje skory głowy. Duży buziak!
    ZiZi

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo Ci dziękuje, ze zechciałas wszystko tak szczegółowo opisać. Będę ściągać od Ciebie pielęgnacje. Duży buziak!
    ZiZi

    OdpowiedzUsuń
  5. Ok, lecę do biedry po mąkę. Sorry ale tylko do tamtego momentu doczytałem �� Karola co ty bierzesz ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Lidla, w biedrze nie ma :D Może kiedyś Ci to wytłumaczę haha :D

      Usuń
  6. Muszę wreszcie kupić peeling do głowy. Zawsze o nich zapominam, a jesienią zdecydowanie mi się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O, w końcu znalazłam to, czego szukałam :) W internecie mało wpisów na ten temat :) Dzięki!

    OdpowiedzUsuń

Nie mam żadnych talentów, prócz namiętnej ciekawości - A. Einstein

Zawsze odwiedzam swoich komentujących i obserwujących, nie musisz zostawiać linków, z pewnością do Ciebie trafię! :)

Dziękuję za wszystkie komentarze, obserwację - to naprawdę wiele dla mnie znaczy :)

TOP